Tego lata po raz kolejny na przełomie lipca i sierpnia grupa 13 artystów spotkała się w gościnnym domu Państwa Sokołowskich, Tęczowym Folwarku w Krzymoszycach.
Każdy z nas już od wczesnej wiosny był zapraszany, namawiany, kuszony przez Komisarza Andrzeja Szczerbickiego, by przyjechać, by wziąć udział w XIII Plenerze Malarskim; a Andrzej jak mało kto potrafi swoją ujmującą barwą głosu i kilkoma trafnymi argumentami ułatwić podjęcie decyzji, że właśnie w Krzymoszycach w to lato trzeba koniecznie być.
Dlaczego lubimy Plener w Krzymoszycach: bo tu jest pięknie, bo jesteśmy tu szczęśliwi.
Jest tylko namiot błękitnego nieba wsparty na białych brzozach, w nim koledzy malarze, nasze obrazy i wszelkie rodzaje zwierząt; ptaków i ssaków, co sprawia, że czujemy się jak w Arce Noego, która przystanęła przez chwilę nieopodal Międzyrzeca Podlaskiego wśród rozpalonych słońcem i falujących jak ocean zbóż. Formujemy, nadajemy kształt naszym obrazom, doznajemy uczucia wspólnoty, która przypomina akademicką pracownię wypełnioną radością i wzajemną fascynacją, cieszymy się swoją obecnością.
Sztuka opanowała nasze plenerowe życie, jest obecna we wszystkim: w grze w kości, w ogonach krótszych i dłuższych, w sobotnim wernisażu Basi i w misterium mistrzowskich warsztatów pieczenia chałki Zbyszka, w degustacji wina czerwonego i białego, w tropieniu tajemnic nalewek Lucyny, w śniadankach, obiadkach i deserkach Iwonki, w dyskretnej obecności Leszka w południowych partiach szachów Mariusza z Ryśkiem, i w wyprawach naukowych do Granic Podlasia, w których brali udział nieliczni, w rozmowach, we wspomnieniach, w wypowiadanych marzeniach.
XIII Plener Malarski w Krzymoszycach to był wspaniały – Wielki Artystyczny PERFORMANCE, za który wszystkim organizatorom dziękujemy.
Małgorzata Hołówka